Wyprawa do jaskini. 4. Światełka

Rozdział 4. Światełka

Poruszanie się w ciemnościach, po omacku, było praktycznie niemożliwe. Mogli spaść w jakąś dziurę, nadziać się na stalagmit, wreszcie?

? Zobacz ? Tchórzajek złapał Trzęsawkę za ramię. ? Tam się coś świeci! Chyba tam się potoczył.

Trzęsawka rzeczywiście wypatrzyła światełko. Zaczęli bardzo ostrożnie iść w tamtą stronę. W pewnym momencie zatrzymali się instynktownie.

? Albo mi się dwoi w oczach albo tam są dwa światełka ? szepnęła Trzęsawka.

? Rzeczywiście ? mruknął Tchórzajek. ? Czy to aby nie?

Nie dokończył. Dwa żółte światełka błyskawicznie zbliżały się do nich, jakby w podskokach. Jednocześnie skrzaty usłyszały złowrogie warknięcie po którym serca skoczyły im do gardeł. W jednej chwili zrozumieli, że te ogniki to tak naprawdę para oczu jakiegoś drapieżnego potwora. Tchórzajek i Trzęsawka uskoczyli w bok w ostatniej chwili. Drapieżca przebiegł tuż obok trącając ich łapą. Uderzyła ich szorstka sierść, zachwiali się i stoczyli jakimś wąskim, mokrym korytarzem. Wreszcie zatrzymali się na dnie jakiejś niecki.

Wyprawa do jaskini. Światełka
Rys. Bart

? Auu, auu ? jęczał Tchórzajek. ? Moje plecy! Oj, jak boli! Chyba złamałem kręgosłup!

? Możesz ruszać nogami? ? zapytała Trzęsawka.

? Mogę ? jęknął Tchórzajek podnosząc najpierw jedną a później drugą nogę.

? W takim razie twój kręgosłup jest cały ? stwierdziła rzeczowo Trzęsawka.

? Ale boli ? skarżył się dalej skrzat.

? Obróć się na brzuch ? poradziła Trzęsawka.

Tchórzajek jęknął ciężko i obrócił się. W miejscu gdzie leżał do tej pory, ciemności rozświetliła blada poświata. Trzęsawka klasnęła w ręce z radości.

? Zobacz co cię gniotło w plecy! - krzyknęła.

Tchórzajek spojrzał za siebie i zobaczył słoneczny kamień. Od razu też zapomniał o bólu.

? Jak dobrze ? powiedział z nieukrywaną radością. ? Teraz przynajmniej będzie coś widać!

Dodaj komentarz