Wyprawa do jaskini. 6. Hiena

Rozdział 6. Hiena

? Trzeba obejść wodę dookoła ? powiedziała Trzęsawka. ? Nie wiadomo czy to jeziorko jest płytkie czy głębokie.

Pomysł okazał się niewykonalny. Woda dochodziła bezpośrednio do pionowej gładkiej ściany. Gdy się zorientowali w sytuacji, usłyszeli za sobą niespokojny pomruk. Coś zbliżało się w ich stronę. Coś, z czym spotkali się już wcześniej. Uderzenia pazurów o skalną posadzkę były aż zanadto słyszalne.

? To ten potwór? ? jęknął Tchórzajek. ? On tu idzie!

? Tutaj ? szepnęła Trzęsawka wskazując na wąskie zagłębienie w skale. ? Musimy się schować.

Wsunęli się w tę ciasną szparę i drżeli ze strachu wypatrując zbliżającego się niebezpieczeństwa. Stukanie pazurów było coraz głośniejsze. W końcu zamilkło i ujrzeli swojego prześladowcę w całej okazałości. Tuż nad wodą zatrzymała się wielka, jaskiniowa hiena. Z jej nozdrzy, z każdym oddechem wydobywała się para rozświetlana przez wąską smużkę światła. Oczy błyszczały jej dziko a z pyska wystawał duży kieł. Podniosła łeb do góry i długo węszyła a potem zaczęła chłeptać wodę. Mlaskanie pyska sprawiło, że skrzatom zlodowaciała skóra ze strachu. Hiena zaspokoiła pragnienie i jak gdyby nigdy nic weszła do wody, przeszła całe jeziorko i zniknęła po drugiej stronie w ciemnym korytarzu. Skrzaty odetchnęły z ulgą.

Wyprawa do jaskini. Hiena
Rys. Bart

? Widziałeś? ? zapytała Trzęsawka, kiedy tafla wody uspokoiła się całkowicie a światła w jaskini przestały tańczyć. ? Ta woda jest bardzo płytka, hiena miała zanurzone tylko łapy.

? Tak. Można przejść bez problemu na drugą stronę i spróbować dostać się do korzenia ? potwierdził Tchórzajek.

? Więc wychodzimy ? Trzęsawka wypchnęła Tchórzajka ze szczeliny, bo widać nie miał jeszcze zbytniej ochoty wychodzić z bezpiecznej kryjówki.

? A jeśli ona wróci? ? wzdrygnął się skrzat.

? Nie wróci jeśli będziemy cicho ? szepnęła Trzęsawka. ? Pewnie tam dalej jest jej legowisko. Może poszła spać.

Delikatnie weszli do wody. Rzeczywiście była bardzo płytka, ledwie zakrywała im stopy. Ostrożnie przeszli na drugą stronę skalnej komnaty i stanęli u wejścia do ciemnego korytarza w którym zniknęła hiena. Zadarli głowy do góry. Korzenie Prastarego Dębu zwisały dokładnie nad nimi ale były bardzo wysoko. Ściany były zaś gładkie i niemożliwym było wspiąć się do góry.

? Cała wyprawa na nic ? stwierdził Tchórzajek. ? Nie dostaniemy ich.

? Nie zapominaj, że Wesołek czeka na ten korzeń ? odezwała się przyjaciółka. ? Musimy coś wymyślić.

Nic jednak nie przyszło im do głowy, poza tym, że być może w głębszych czeluściach jaskini, korzenie znajdują się niżej. To jednak wymagało wejścia w następny korytarz, ten w którym zniknęła hiena.

? Chyba nie mówisz serio? ? przestraszył się Tchórzajek, gdy Trzęsawka drżącym głosem oświadczyła, że trzeba iść śladem hieny.

? Nie mamy wyboru ? powiedziała ruszając w stronę ciemnego przejścia. ? Musimy sprawdzić dalszą część jaskini.

? To bardzo zły pomysł ? powiedział z przekonaniem Tchórzajek ale poszedł w ślad za przyjaciółką.

Dodaj komentarz