Chłopiec Marzyciel 3: Okręt

Rozdział 1. Początek
Rozdział 2. Góra
• Rozdział 3. Okręt
Rozdział 4. Aeroplan
Rozdział 5. Rakieta

© Piotr P. Walczak

Rozdział 3. Okręt

Chłopiec odpoczął w cieniu Drzewa, zjadł owoc i napił się wody. W głowie ciągle miał obrazy, które widział będąc na szczycie Góry. Postanowił zobaczyć z bliska Ocean. Ruszył w dół Rzeki i po długim marszu znalazł się na piaszczystej plaży. Na piasku leżało mnóstwo różnokształtnych muszelek i kolorowych kamyków. Spienione grzbiety fal leniwie uderzały o złoty brzeg. Chłopiec popatrzył na horyzont i otworzył szeroko oczy.

- Tam niebo styka się z Oceanem! – krzyknął.

- To niemożliwe – zaszumiał mu w uszach Wiatr. – Obleciałem cały świat i wiem, że Ocean nie styka się z niebem.

- Muszę sam to sprawdzić i się przekonać – odparł Chłopiec i zanurzył się w wodzie.

Wiatr ucichł i fale ustały. Mimo to, Chłopiec nie upłynął daleko. Zmęczył się i musiał zawrócić do brzegu. Położył się na piasku ciężko dysząc. Po chwili usnął i śnił, że przemierza Ocean i dociera do miejsca w którym styka się on z niebem. Kiedy się przebudził, popatrzył tęsknym okiem w dal i wrócił wzdłuż Rzeki do Drzewa.

Zastał tam Lisa, który stał na tylnych łapach, przednie opierając o pień. Lis uporczywie patrzył na Ptaka, który wiercił się niespokojnie w gnieździe.

- Dlaczego jesteś smutny? – zapytał Lis z troską w głosie, kiedy spostrzegł Chłopca.

- Chciałbym przepłynąć Ocean i zobaczyć na własne oczy miejsce, gdzie styka się on z niebem – odparł Chłopiec. – Ale nie wiem, jak tego dokonać – dodał ze smutkiem.

- Myślę, że to nie powinno być zbyt trudne – Lis zakręcił kitą w powietrzu. – Przejdźmy się w stronę Góry.

Kiedy przechadzali się u podnóża Góry, Lis opowiedział Chłopcu o swoim pomyśle.

- To jedyny sposób! – mówił z zapałem Lis. – Mówię ci to jako twój przyjaciel a przyjaciele zawsze mówią prawdę.

- Drzewo też jest moim przyjacielem – odparł Chłopiec.

- Nigdy ci tego nie powiedziało, więc to nieprawda! – krzyknął Lis a Chłopiec w duchu przyznał mu rację i poszedł w stronę Drzewa.

Góra słyszała całą rozmowę, zatrzęsła się z oburzenia i zrzuciła w stronę Lisa lawinę.

- Zapłacisz mi za to! – krzyknął Lis, umykając sprytnie przed spadającymi kamieniami.

Chłopiec podszedł do Drzewa. Wiatr cicho szemrał w jego listkach a Ptak, który do tej pory cierpliwie siedział w gnieździe, fruwał z gałęzi na gałąź, kwilił i stroszył piórka.

Chłopiec wziął piłę, wszedł na Drzewo i odciął jeden z jego konarów. Lis, który przybiegł w tym samym momencie, kiedy konar runął na ziemię, zaczął myszkować między listowiem.

- Miałeś ściąć całe Drzewo! – krzyknął do Chłopca.

- Myślę, że do budowy statku wystarczy mi drewna z jednego konaru – odparł Chłopiec.

Lis pokręcił się jeszcze trochę w miejscu, popatrzył na dwa pozostałe konary i w końcu sobie poszedł.

Chłopiec budował okręt przez wiele dni. Drzewo stało w milczeniu, gdyż utraciło mowę, a może to Chłopiec przestał je rozumieć? Ptak siedział w gnieździe i śpiewał od czasu do czasu, może tylko trochę ciszej, niż do tej pory.

Nadszedł dzień, kiedy Chłopiec zwodował statek na Rzekę i popłynął w stronę Oceanu. Kiedy wypłynął na wielką wodę, przyleciał Wiatr i dmuchnął w biały żagiel okrętu. Chłopiec płynął i płynął a Ocean zdawał się nie mieć końca. Pomimo tego, że płynął wiele dni, w ogóle nie zbliżył się do celu. Ciągle, gdzieś tam na horyzoncie, niebo dotykało wód Oceanu.

Opowieść o Chłopcu Marzycielu i okręcie
Ilustr. Piter

Któregoś dnia obok statku pojawił się Delfin. Wyskakiwał ponad fale i wypuszczał pióropusze rozpylonej wody, ciesząc się, że może popływać w obecności Chłopca i okrętu.

- Powiedz mi Delfinie, jak daleko do miejsca w którym Ocean styka się z niebem? – zapytał Chłopiec.

- Przepłynąłem cały Ocean wzdłuż i wszerz – odparł Delfin. – Nigdy nie dotarłem do miejsca w którym stykałby się on z niebem – dodał.

- A nie mówiłem? – zaszumiał Wiatr, dmuchając w żagiel bez ustanku.

Pomimo tego, Chłopiec płynął dalej i w końcu na horyzoncie pojawiło się coś, co sprawiło, że jego serce uderzyło mocniej. Linia horyzontu załamywała się ciemnym, trójkątnym zębem.

- Jest! Znalazłem miejsce w którym Ocean styka się z niebem! – radował się Chłopiec biegając po pokładzie.

Kiedy jednak znalazł się bliżej, zrozumiał swoją pomyłkę. Dopłynął do lądu, a to, co wznosiło się ponad horyzont, było znajomą Górą. Wiatr z Delfinem mieli rację a Chłopiec odkrył, że świat jest kulą oblaną wodami Oceanu, z którego wystaje skrawek lądu z Górą, Rzeką i Drzewem. Chłopiec rzucił kotwicę i zszedł na brzeg.

- Po długiej podróży, dobrze jest wrócić do domu – powiedział do siebie, kiedy dotarł pod Drzewo o dwóch konarach. Położył się w jego cieniu i niemal natychmiast usnął.

Rozdział 4. Aeroplan

Dodaj komentarz