Wyprawa do jaskini. 7. Zakończenie

Rozdział 7. Zakończenie

Zanurzyli się w czarny korytarz. Był nieregularny, raz się zwężał, to znowu rozszerzał, obniżał i wznosił do góry. W pewnym momencie poczuli, że podłoże zrobiło się zaskakująco miękkie. Zatrzymali się i Tchórzajek poświecił pod nogami. Stali na czymś co przypominało… sierść. W jednej chwili zrozumieli, że to nie przypominało sierści. To była sierść. W ułamku sekundy podłoże poruszyło się gwałtownie, stracili równowagę i pospadali na kamienną posadzkę. Echo wściekłego warczenia wypełniło cały korytarz i poniosło się po całej jaskini.

– Uciekamy! – krzyknął Tchórzajek.

Pomknęli z powrotem w stronę wodnej komnaty. Za nimi biegły dwa jasne ślepia. Stukot pazurów i głośne warczenie były coraz bliżej. Wpadli z impetem w wodę gwałtownie rozpryskując ją na boki. Pióropusze kropli wystrzeliły do góry i zapłonęły w wąskim promieniu słońca. Rozwścieczone zwierzę wypadło za nimi, wyprzedziło ich i zagrodziło drogę ucieczki. Skrzaty zatrzymały się na środku wodnej tafli i znieruchomiały. Hiena szczerząc zęby wbiła w nich ogniste ślepia i zacharczała z satysfakcją. Opuściła czarny łeb szykując się do ataku. Dwójka przyjaciół zastygła ze strachu niczym dwa kamienne posągi. Nie było najmniejszej szansy ucieczki.

Wyprawa do jaskini. Zakończenie przygody
Rys. Bart

Wtem usłyszeli dziwny szum. Nadchodził od strony korytarza do którego zagradzała drogę hiena. Wzmagał się bardzo szybko i sprawił, że drapieżnik zawahał się i nie skoczył na skrzatów. Po kilku sekundach do sali wleciało źródło owego szumu. Były to dziesiątki a potem setki nietoperzy. Przelatywały tuż nad hieną, trącały ją skrzydłami i robiły nieprawdopodobny harmider. Zdezorientowane zwierzę podkuliło ogon i uciekło w ciemny korytarz. Trzęsawka wyciągnęła rękę i po chwili na jej dłoni usiadł nietoperz. Poznała mamę małego nietoperka.

– Uratowaliście nam życie – zwróciła się do nietoperzycy. – Nie wiem jak mamy wam dziękować!

Nietoperzyca otworzyła pyszczek i zaskrzeczała niezrozumiale. Może mówiła, że w ten sposób tylko się odwdzięczyła? Nagle coś z pluskiem wpadło do wody. Tchórzajek podbiegł tam i wrócił z długim, odciętym korzeniem Prastarego Dębu.

– Zobacz! – krzyknął do Trzęsawki. – Nietoperze go odcięły! Skąd wiedziały…?

Nietoperzyca wyszczerzyła małe ząbki sprawiając wrażenie jakby się uśmiechnęła. Zerwała się i odleciała w ślad za innymi nietoperzami. Tchórzajek wraz z Trzęsawką też podążyli w tamtym kierunku. Przeszli przez korytarze i komnaty, przecisnęli się przez kolumny i omijając stalagmity pokonali ostatni korytarz prowadzący na zewnątrz.

– Jestem w raju – powiedział Tchórzajek, kiedy wyszli z jaskini między zieleń skąpaną w popołudniowym słońcu.

Obeszli Wzgórze Malików i przed wieczorem dotarli do malikowego siedliska. Lektus z niedowierzaniem odebrał z rąk Tchórzajka korzeń i natychmiast zaczął zeń przygotowywać leczniczą miksturę.

- Nie do wiary, nie do wiary - kręcił w zdumieniu głową, mieszając w kociołku starty korzeń Prastarego Dębu.

Kilka dni później Trzęsawka, Tchórzajek i Wesołek ganiali się we trójkę po malikowym siedlisku.

KONIEC

Piotr Walczak, 2017

Dodaj komentarz